Jestem rozpoznawalny
Gdy parę lat temu zdecydowałem się, że zostanę rysownikiem, wiedziałem, że w dzisiejszych czasach potrzebować będę skutecznej reklamy. Dawno minęły czasy, gdy bycie geniuszem wystarczało, by zarobić na chleb. A przecież mimo to niektórzy z nich umierali w przytułkach. Może nie jestem geniuszem, ale o swoim talencie rysowniczym przekonany byłem od wczesnego dzieciństwa. Żeby jednak nie zginąć zapomnianym wraz z nim, uznałem, że należy zaprezentować się światu. Jako typowy artysta byłem raczej biedny, więc pierwszym moim krokiem (poza ciągłym rysowaniem) było stworzenie sobie własnej strony internetowej. Umieściłem na niej swój skrócony życiorys, dane kontaktowe i najlepsze prace. Uzupełniłem również formularz kontaktowy, gdyby ktoś zechciał podjąć ze mną współpracę lub po prostu chciał wyrazić zainteresowanie. Aby wyróżnić się spośród szeregu podobnych mi stron, postawiłem na oryginalność. Zaprojektowaną stronę wyróżniał jeden element, który można by potraktować jako logo lub – mówiąc dawnym językiem artystów – jako symbol mojej sztuki. Moje prace posiadały znak wodny niewidoczny podczas przeglądania skutecznie działający przy próbie druku bez zgody autora. W międzyczasie nawiązałem współpracę z różnymi wydawnictwami, dla których wykonywałem ilustracje. Moje działania doprowadziły do tego, że stałem się rozpoznawalny. Niewidzialny licznik na mojej stronie wskazywał coraz więcej gości, a poczta zawiadamiała o poparciu i chęci współpracy. Konsekwentna polityka sprawiła, że wyrobiłem sobie markę. Gdybym dostatecznie szybko nie założył sobie strony, z pewnością w tak szybkim czasie nie osiągnąłbym tej satysfakcji.